poniedziałek, 27 maja 2013

Obserwowana, prolog


  Wszyscy mowia do mnie Liv. Mam szesnaście lat i chodzę do liceum. Mam młodszego brata Michaela, ale i tak wszyscy wołają na niego Miki. Ma dwanaście lat i jest mega wkurzający. Nie tylko ja tak myślę, uważa tak też moja najlepsza przyjaciółka Melody. Chodzimy razem do tej samej szkoły, tej samej klasy, siedzimy w tej samej ławce, na tych samych lekcjach i mieszkamy w tym samym budynku. Znamy się od przedszkola, bo razem do niego chodziłysmy i od tego czasu sie nie rozstajemy. Dzisiaj, o godzinie dwunastej, jak zwykle jeszcze spałam, była sobota i były wakacje. Wczoraj tak długo siedziałam, oglądając film, że nie zwróciłam nawet uwagi, która jest godzina. Mianowicie była trzecia w nocy. Może dlatego; gdy dzisiaj o dwunastej zadzwonił mój telefon, byłam wściekła na dzwoniącego. Odebrałam telefon dopiero, gdy zadzwonił po raz czwarty. Zmęczonym glosem rzuciłam do słuchawki:
-Halo?
-Co ty, śpisz jeszcze?-
Tak, to napewno była Melody, największy ranny ptaszek jakiego znałam, dla niej godzina szósta (w sobotę, nawet nie chce wiedzieć, o której godzinie w dzień powszedni) to był czas na śniadanie, aż się zdziwiłam, że nie zadwoniła do mnie o ósmej.
-Teraz już nie śpię.-
Warknęłam do słuchawki.
-To dobrze, bo chyba nie zapomniałaś, że miałyśmy się dzisiaj wybrać do tej nowej galerii. Otwierają ją za pół godziny. Miała być w niej dzisiaj największa wyprzedaż tego roku na cały asortyment!-
Piszczała do słuchawki.
-Super, zaraz będę gotowa.-
Nie, żebym tak bardzo kochała zakupy i wyprzedaże, ale nie chciałam zrobić Mel przykrości. Ona uwielbia zakupy i wyprzedaże.
-To dobrze, że zaraz będziesz gotowa, bo już do ciebie schodzę!-
Krzyknęła tylko i się rozłączyła. Super, po prostu fantastycznie! znając Melody, gdy tylko tu zejdzie będzie kazała mi wychodzić w pidżamie, kapciach i nieuczesanej, ani nieumalowanej!
-Puk, puk, jest tam kto?-
Dochodziło zza drzwi.
-Otwarte!-
Krzyknęłam. Zaraz do pokoju weszła Melody, jak zwykle w fantastycznych ciuchach i fantastycznie umalowana. Ona to zawsze ma na wszystko czas.
-Jesteś sama w domu?-
Spytała.
-Przecież wiesz, że Miki jest na obozie, tata w Norwegii, w pracy, a mama wczoraj wyjechała na tydzień do babci.-
Powiedziałam. Przyjaciółka spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-To, że Miki jest na obozie wiedziałam, to, że tata w Norwegii też, ale o tym, że mama wyjechała i że na tydzień masz wolną chatę, nie raczyłaś mnie poinformować!-
Patrzyła na mnie z oburzeniem.
-No sorki, sorki. Wyleciało mi z głowy. Zresztą i tak bym ci dzisiaj powiedziała, a i mama się pytała czy na ten tydzień nie chciałabyś u mnie zostać, wie, że mieszkasz zaraz nad nami, ale z myślą, że nie będę sama spać w domu jest bardziej usatysfakcjonowana. To jak wchodzisz w to?-
Spytałam, a Mel krzyknęła.
-Pytasz czy w to wchodzę? No pewnie! Babskie wieczory i filmy z popcornem do północy! Fantastycznie! Mama na pewno się zgodzi!-
Krzyczała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy