Wszyscy mowia do
mnie Liv. Mam szesnaście lat i chodzę do liceum. Mam młodszego brata Michaela,
ale i tak wszyscy wołają na niego Miki. Ma dwanaście lat i jest mega
wkurzający. Nie tylko ja tak myślę, uważa tak też moja najlepsza przyjaciółka
Melody. Chodzimy razem do tej samej szkoły, tej samej klasy, siedzimy w tej
samej ławce, na tych samych lekcjach i mieszkamy w tym samym budynku. Znamy się
od przedszkola, bo razem do niego chodziłysmy i od tego czasu sie nie
rozstajemy. Dzisiaj, o godzinie dwunastej, jak zwykle jeszcze spałam, była
sobota i były wakacje. Wczoraj tak długo siedziałam, oglądając film, że nie
zwróciłam nawet uwagi, która jest godzina. Mianowicie była trzecia w nocy. Może
dlatego; gdy dzisiaj o dwunastej zadzwonił mój telefon, byłam wściekła na
dzwoniącego. Odebrałam telefon dopiero, gdy zadzwonił po raz czwarty. Zmęczonym
glosem rzuciłam do słuchawki:
-Halo?
-Co ty, śpisz jeszcze?-
Tak, to napewno była Melody, największy ranny ptaszek
jakiego znałam, dla niej godzina szósta (w sobotę, nawet nie chce wiedzieć, o
której godzinie w dzień powszedni) to był czas na śniadanie, aż się zdziwiłam,
że nie zadwoniła do mnie o ósmej.
-Teraz już nie śpię.-
Warknęłam do słuchawki.
-To dobrze, bo chyba nie zapomniałaś, że miałyśmy się
dzisiaj wybrać do tej nowej galerii. Otwierają ją za pół godziny. Miała być w
niej dzisiaj największa wyprzedaż tego roku na cały asortyment!-
Piszczała do słuchawki.
-Super, zaraz będę gotowa.-
Nie, żebym tak bardzo kochała zakupy i wyprzedaże, ale nie
chciałam zrobić Mel przykrości. Ona uwielbia zakupy i wyprzedaże.
-To dobrze, że zaraz będziesz gotowa, bo już do ciebie
schodzę!-
Krzyknęła tylko i się rozłączyła. Super, po prostu
fantastycznie! znając Melody, gdy tylko tu zejdzie będzie kazała mi wychodzić w
pidżamie, kapciach i nieuczesanej, ani nieumalowanej!
-Puk, puk, jest tam kto?-
Dochodziło zza drzwi.
-Otwarte!-
Krzyknęłam. Zaraz do pokoju weszła Melody, jak zwykle w
fantastycznych ciuchach i fantastycznie umalowana. Ona to zawsze ma na wszystko
czas.
-Jesteś sama w domu?-
Spytała.
-Przecież wiesz, że Miki jest na obozie, tata w Norwegii, w
pracy, a mama wczoraj wyjechała na tydzień do babci.-
Powiedziałam. Przyjaciółka spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-To, że Miki jest na obozie wiedziałam, to, że tata w
Norwegii też, ale o tym, że mama wyjechała i że na tydzień masz wolną chatę,
nie raczyłaś mnie poinformować!-
Patrzyła na mnie z oburzeniem.
-No sorki, sorki. Wyleciało mi z głowy. Zresztą i tak bym ci
dzisiaj powiedziała, a i mama się pytała czy na ten tydzień nie chciałabyś u
mnie zostać, wie, że mieszkasz zaraz nad nami, ale z myślą, że nie będę sama
spać w domu jest bardziej usatysfakcjonowana. To jak wchodzisz w to?-
Spytałam, a Mel krzyknęła.
-Pytasz czy w to wchodzę? No pewnie! Babskie wieczory i
filmy z popcornem do północy! Fantastycznie! Mama na pewno się zgodzi!-
Krzyczała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz