poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdzial pierwszy

 -Masz racje!Bitwy na poduszki, jedzenie lodow o trzeciej w nocy!
-Nie mamy czasu, za chwile otworza galerie!Liv pospiesz sie mamy 10 minut do wyjscia, naprawde nie chce tego przegapic.
-Ok,ok.
Skierowalam sie do lazienki. Ona mysli, ze zdaze ubrac uczesac, umalowac i umyc w 10min? Latwo jej sie mowi, Mel to zawsze ma na wszysto czas.Umylam sie i ubralam, a potem Mel zrobila mi sniadanie.
-Jedz szybciej! Masz trzy minuty!- krzyczala Melody. Wydaje jej sie, ze to tak latwo? A kiedy ja sie uczesze?-Powiedz mi jeszcze czemu nie powiedzialas , ze twoja mama wyjechala?
-Nie mialam czasu.Zauwazylas chyba, ze ostatnio prawie wcale ze soba nie gadamy...
-To powiedz chociaz, gdzie wyjechala i po co?
-Wyjechala do babci, do Minesoty. Nie wiem jeszcze po co, pewnie chodzi o jakas drobnostke.- Sklamalam. Dobrze wiedzialam po co, ale nie moglam jej jeszcze tego zdradzic. Mel spojrzala mi prosto w oczy, pewnie przeczula, ze ja oklamywalam, ale nic nie powiedziala.
-Aha...o nie! Musimy wychodzic!- pociagnela mnie za nadgarstek i wybiegla ze mna na przedpokoj-dokonczysz jak wrocimy, a teraz szybko sie czesz i maluj.Dala mi sie uczesac i pomalowac, to dosc duzo jak na Melody, myslalam, ze wytarmosi mnie z domu za rekaw i nie pozwoli mi nawet umyc zebow.
-Szybciej, szybciej szybciej!-poganiala mnie przyjaciolka. Kiedy juz bylam gotowa wybieglysmy z mieszkania. pomyslalam sobie, jak dobrze, ze w moim bloku jest winda.
-Niech ta winda sie pospieszy! Jest dopiero na 2 pietrze!- przezywala moja sasiadka i najlepsza przyjaciolka.
-Nie no, musimy zejsc na nogach!
-Z 13 pietra?!-protestowalam.
-Dokladnie!-mowiac to mocno szarpnela mnie za nadgarstek i ruszyla w dol. Bylam wyczerpana juz na 9 pietrze, a u niej nie bylo widac najmniejszego nawet sladu zmeczenia. Jak ona to robi? Na samym dole ruszylysmy w strone sklepu, w ktorym miala byc ta "super" wyprzedaz na ktora tak spieszyla sie Mel.Po drodze troche zwolnila i rzucila:
-O matko! Ale sie ciesze! Ile tam musi byc niepowtarzalnych i wyjatowych rzeczy...ah...to wszystko bede miala juz za moment!
-Ta niepowtarzalnych, pewnie sa tam takie same rzeczy jak w kazdym innym sklepie, wiec nie cieszyla bym sie ta orginalnoscia.
-Zartujesz sobie? Jest piecdziesiecioprocentowa znizka na wszystko!-cieszyla sie Melody. Reszte drogi odbylysmy w milczeniu. Byla lekka mgla trudno bylo dostrzec co jest pare metrow przed nami, a ja czulam na sobie czyjs wzrok. W pewnym momencie naprawde sie przerazilam kiedy zobaczylam sinobladego meszczyzne w czarnym plaszczu i nie zastanawiajac sie wypalilam:
-Mel, widzialas go?
-Kogo?-odezwala sie zirytowana Melody
-No tego...niewazne pewnie juz calkiem zeswirowalam i mam zwidy. Znow nikt sie nie odzywal. Wial naprawde silny wiatr i rozwiewal wlosy na wszystkie strony. Znow zobaczylam bladego meszczyzne. Stal pod sklepem i sie we mnie wgapial, tak hipnotyzujacym wzrokiem, ze myslalam, ze oszaleje. Na koniec usmiechnal sie do mnie i zniknal.Nie byl to zwyczajny usmiech, bo jego zeby byly cienkie jak igly.
-Melody!-krzyknelam z przerazenia
-Co chcesz?
-Naprawde nic nie widzialas? Stal tu taki facet w czarnym plaszczu i melonie, kiedy na niego spojrzalam usmiechnal sie i zniknal!
-Moze cie podrywa- zaszydzila Mel
-Ja mu powaznie! Mial igly zamiast zebow! Mel, boje sie, a co jesli to jakis porywacz albo gorzej?
-Nie martw sie, jestesmy juz blisko, jak wejdziemy do galerii to o nim zapomnisz i sie wyluzujesz

-Masz racje...-stanelysmy przed galeria.To tutaj.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy